Święty Mikołaj w Kazachstanie


Pośród „czarnego buranu”
i śnieżnej zawieruchy,
przybył Święty Mikołaj,
by włożyć pod poduchy.

Tak bardzo cenny prezent
skibkę czarnego chleba,
pysznego jak cukierek
taki prawdziwy z nieba.

Ileż radości i szczęścia,
już obudziły się dzieci
– zapala ktoś „koptiłkę”
jej płomyk ledwo świeci.

Oczom nie wierzą maluchy
„jest chlebek” krzyczą wesoło.
Jedzą, zbierają okruchy,
Radość ogromna wokoło.

A nasze drogie mamy
wzruszone tym prezentem
pytały się cichutko
– „która z nas jest tym Świętym”?

Lecz nikt do tego dzieła
wcale się nie przyznaje
więc zgodnie pochwalono
                       pięknej tradycji zwyczaje.